Rewizja tekstu, czyli o klockach.

Mój syn potrafi mnie zdenerwować. Najciężej jest, gdy uparcie coś niszczy lub robi bałagan – zasób cierpliwości się kiedyś skończy 🙂 Ostatnio jednak nauczył mnie jak potężna jest rewizja.

Wszystko zaczęło się od klocków.

Feliks jest na etapie budowania , a tak naprawdę głównie niszczenia. Najtrudniej idzie nam z klockami do jengi, bo drewniane kawałki można tylko kłaść na siebie, a resztę załatwia grawitacja i tarcie.

Lubię z nim budować, lecz dość irytujące jest, że Feliks wszystko niszczy zanim skończę. Szybko odkryłem, że to pomaga.

Z nudów odszedłem od prostokątnych brył do lekkich, wysokich, bawiących się grawitacją i balansem ciężkości. Uświadomiłem sobie, że to właśnie przez Feliksa z całą mocą uderzyła w mnie rewizja.

Pisarz Brandon Sanderson jedną ze swoich książek The Wheel of Time poprawiał piętnaście razy! Jako standard przyjmuje się, że rewizję książki należy zrobić minimum dwa razy, choć jednocześnie wielu pisarzy, w tym zaczynający tacy jak ja, nie cierpi robić rewizji. Jest w twórcy taka część, która mówi, że to co powstało jako pierwsze należy traktować, jak dzieło objawione – najcudowniejsze i boskie.

Czym szybciej uda się mi przekonać do rewizji, tym dla mnie lepiej. Z każdej strony widzę takie sygnały. Można jej dokonywać na kilka sposobów, ale to temat na kolejny wpis.

Przy okazji budowania wieży z klocków, uświadomiłem sobie, drugą rzecz. Jeszcze bardziej potężną. Wewnętrzne pozwolenie, by budowla została zniszczona. Zwolnienie tej blokady, pozwolenie sobie na błąd jest dużo bardziej przydatne. Tylko dzięki takiej myśli, można być coraz lepszym.

Lekcja na dziś. Tekst nie jest wyryty w kamieniu i trzeba go poprawiać, a nawet warto nie przejmować się błędami, bo można je poprawić.

Pozdrawiam serdecznie,

Jakub Kloch

Mój Facebook 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *